Tę sesję robiłam chwilę temu, ale jest ona niezwykle bliska memu serduchu. Historia mojego zapoznania się z Sandrą jest dla mnie niesamowita. Zauważyłam ją na kilku grupach ślubnych, czytałam jej wpisy i komentarze i czasem łapałam się za głowę, myśląc, że Sandra jest strasznie kategoryczną osobą. Jedna dyskusja, druga…kolejna… nie pamiętam już, od kiedy rozmawiamy, ale zdanie o Sandrze zostało zweryfikowane. 😀
W pewnym momencie po prostu wiedziałam, że MUSZĘ zrobić Sandrze i jej mężowi plener ślubny!

Zanim to się stało – udało nam się poznać osobiście – na ślubie i weselu Justyny i Krzyśka, u których ja byłam fotografem, a Sandra – świadkową Justyny.

Trochę rozmów, szybka decyzja w niedzielę po ślubie – w poniedziałek rano robimy plener! I tak też się stało.

Z pogodą trafiliśmy idealnie – lekkie słoneczko, nie za gorąco… Plener zrobiliśmy chyba w zawrotnym czasie – godzina!

Nic nie stoi więc na przeszkodzie, żebyście obejrzeli w ten czas – początek jesieni… taki fajny, słoneczny i pełen ciepła plener. Podoba się? 😉