Teoretycznie w ślubach można znaleźć pewną powtarzalność – w końcu każdy fotograf trafi kolejny raz na tę samą salę, spotka tego samego księdza, będzie współpracował z tą samą dekoratorką…a mimo to każdy ślub ma swój piękny charakter dzięki osobom najważniejszym tego dnia – Pannie Młodej i Panu Młodemu.

Olę poznałam w styczniu, gdy dosłownie dwa tygodnie wcześniej zwolnił się ich termin ślubu… pomyślałam, że to nie może być przypadek zwłaszcza wtedy, gdy Ola opowiedziała mi o jej i Tomka planach.

Czerwcowy dzień ich ślubu zaczął się ciepło, a dla mnie nawet gorąco, kiedy na drodze do Krakowa spotkał mnie szereg przypadków opóźniających moją drogę.

Ale zdążyłam! Zdążyłam na przygotowania, dojechałam szczęśliwie na ślub, przemieściłam się umiejętnie na rodzinny obiad na krakowskim Rynku i …. zdążyłam na wieczorną imprezę, którą Ola i Tomek zorganizowali dla swoich przyjaciół.

Ten pomysł – podzielenia imprez – sprawdził się u Oli i Tomka znakomicie! A oni…oni… czy ja się będę umiała wysłowić…nie, nie dam rady. Po prostu się nimi zachwycałam cały dzień.

I to był kolejny ślub, po którym siadłam i byłam po prostu pozytywnie zmęczona. B O S K O. Oglądajcie, nie zwlekajcie.

Makijaż: Alicja Papis
Sukienka: Zalando
Kwiaty: produkcja własna Oli
miejsce:
ślub – Willa Decjusza
rodzinny obiad – LaGrandeMamma
impreza – Marchewka Bistro

  • Aleksandra Wolska

    Przepięknie, przecudnie, tak klimatycznie!!! Aż żal że ja już po ślubie 😉 <3

  • www.fotoursus.pl

    Piękne zdjęcia, piękne kadry, piękny ślub 🙂