Mimo popularnego dość trendu bycia #destinationphotographer – em – ja osobiście nie miałam mocnych zapędów na to, aby wykonywać plenery ślubne zagranicą. Mimo to podziwiałam zagraniczne widoki i wiedziałam, że czas na zagraniczny plener przyjdzie – znajdzie się i odpowiednia para i odpowiednie miejsce.

Kamila i Mateusz mieli plan na wyjątkowe miejsce na plener. Z Kamilą spędziłyśmy ładnych parę dni na omawianiu koncepcji sesji w ZUPEŁNIE INNYM miejscu… po czym jednego dnia padł pomysł i nastąpiła finalna decyzja – jedziemy do Włoch!

Sesja ślubna we Włoszech brzmiała cudownie kusząco i taka właśnie była – podróż mimo, że długa i męcząca, to dała nam niesamowicie rewelacyjne widoki, możliwość poznania chociaż trochę innych krajów no i przede wszystkim – zobaczenia czegoś niesamowitego.

Jak się okazuje, mimo, że byliśmy w administracyjnych Włoszech – odwiedziliśmy rejon, który jeszcze do „niedawna” (do 1919 r.) był częścią Austro-Węgier, przez co, mimo upływu lat, częściej słyszeliśmy język niemiecki, niż włoski. Same budynki w miejscowości, w której się zatrzymaliśmy, bardziej kojarzą mi się ze stylem germańskim, niż włoskim!

Wracając do naszej sesji. Wiedziałam, że nie będzie to plener trwający 2 h. W zasadzie plener trwał 1,5 dnia, ponieważ zaczęliśmy działać już przejeżdżając przez Austrię, kiedy to zatrzymaliśmy się nad jeziorem Grüner See. Poranny spacer okazał się orzeźwiający i mimo, że poziom wody w jeziorze nie był oszałamiający, to i tak wschód słońca tam przyniósł nam niesamowite zdjęcia.

Włoska przygoda była niesamowita. Mimo, iż baliśmy się o pogodę, to jednak szczęście nam sprzyjało i powstał naprawdę cudowny plener ślubny. Nie byłoby to możliwe oczywiście bez takiej pary! Ludzi nad jeziorem Braies było całe mnóstwo, szczególnie tuż o poranku, ale wcale im się nie dziwiliśmy – widoki mówiły same za siebie, że warto.

Kamila i Mateusz zaufali mi, a ja z radością pohasałam z nimi w „nieznane”.  No i udowadniamy, że do pleneru ślubnego nie zawsze potrzebne są stroje ślubne! Zapraszam Was gorąco do obejrzenia tego cudownego pleneru.

A Ewie z Uroczyste Dekoracje serdecznie dziękuję za wianek, który przetrwał całą podróż i dodał Kamili jeszcze więcej uroku.

Grüner See

Jezioro Braies – odsłona numer 1

Jezioro Braies – odsłona numer 2