Sezon ślubny trwa w najlepsze, jednak czasem warto oderwać się od komputera i obróbki – zwłaszcza wtedy, kiedy pogoda zapowiada następny dzień bez deszczu, a bardzo blisko siebie mam parę zainteresowaną zdjęciami o poranku.

Julia i Łukasz, mimo wczesnej pory (pobudka o 6. rano!) i niewyspania (obie z Julią położyłyśmy się jakoś przed 1. w nocy) nie dość, że zabrali mnie w nieodwiedzone przeze mnie rejony Jury Krakowsko-Częstochowskiej – to i zapewnili niesamowitą dawkę emocji podczas fotografowania.

Wiatr we włosach, przytulanie i 35 1.4 – to nie mogło się nie udać. : )

Wtulcie się w kocyk albo w swoją drugą połówkę i pomyślcie, że też mogę Wam zrobić taką sesję. ;)