Cześć 🙂

Zapewne jesteś początkującą panną młodą. Mam nadzieję, że ten tekst potraktujesz z lekkim przymrużeniem oka. Albo jesteś z branży ślubnej i jesteś tu towarzysko. 🙂

Temat, który dzisiaj opiszę, poruszę… no nie daje mi spokoju. : )
Aktywnie udzielam się na kilku grupach ślubnych, a że jestem osobą lubiącą dyskusje – także te internetowe, postanowiłam zrobić obszerniejszy wpis na blogu na temat cen branży ślubnej.

Wiadomo – jesteś na początku drogi, „początkującą” parą młodą, chcesz się zorientować w cenach, chcesz mieć rozeznanie…..ale myślę, że ten wpis Tobie i Wam pomoże. Można go śmiało odnieść do każdej składowej przygotowań ślubnych – kupna sukni, wyboru fotografa czy sali, ale też rozmowy z zespołem/DJem itd….

Mam nadzieję, że po przeczytaniu moich wniosków chociaż jedna para młoda przyzna mi rację. ; ) odezwijcie się 😀

Okej – zaczynamy.

Najpopularniejsze grupy ślubne na Facebooku liczą 22 956 oraz 24 308 osób. Wydawać by się więc mogło, że znajdzie się tam odpowiedź na każde pytanie.
Co jakiś czas na grupie ślubnej pada więc pytanie: Ile płacicie za … ? (wklej dowolne: fotografa / kamerzystę / zespół / Dja / sukienkę)

Dlaczego to pytanie zwraca moją uwagę?

Po pierwsze to nie jest do końca miarodajne pytanie. Odpowiedzi na to pytanie są wyznacznikiem wszystkiego… i niczego. Nie ma opcji, żeby w tak szerokim gronie z całej Polski wszystkie osoby miały jednakowy gust – czy to w zakresie muzyki, sukienek, czy florystek.

Po drugie jest prawie niemożliwe, aby usługodawca ze Szczecina oferował w swojej ofercie dokładnie to samo, co usługodawca z tej samej branży w tej samej cenie z drugiego końca Polski.

Po trzecie – pytająca (bo z reguły pytają kobiety) nie wie, jakie zdjęcia robi dany fotograf (jakie kompozycje kwiatowe robi florystka, jak stroi salę, jakie umiejętności ma polecana krawcowa). Budżety wesel i gusta są różne.

Branża ślubna w Polsce rozwija się dość prężnie i widzę zachodzące w niej zmiany – nawet na przestrzeni roku-dwóch wiele rzeczy się zmieniło. Pochwalić muszę pary młode, że coraz częściej SZUKAJĄ – tak dokładnie – SZUKAJĄ tego, co dla nich najlepsze, tego co ładne, tego, co będzie im odpowiadało tak ceną, jak i jakością. Nie zamykają się więc w lokalnym środowisku, które mówi im, jak powinno wyglądać ich wesele i że ciocia Helenka piecze najpyszniejsze ciasta (chociaż na pewno są dobre!), albo Pani Zosia szyje najładniejsze sukienki (chociaż zapewne mają swój urok).

Gusta z roku na rok się zmieniają, świadomość rośnie. NIC, tylko się cieszyć. : )

Pytania „Ile płacicie za … ?” nie podobają mi się dlatego, że prowokują swoisty „wyścig” – kto ma więcej za mniej. Czyli kto ma tańszego fotografa, a dostaje więcej zdjęć, kto ma w cenie sali więcej posiłków, więcej atrakcji itd.
Albo w drugą stronę! Czytam już głosy, że powyżej pewnego pułapu cenowego usługodawcom „przewraca się w głowie” i „przecież to tylko zdjęcia/bukiet/sukienka„. Nie podoba mi się to, ponieważ w tym wszystkim „początkujące” panny młode mogą zapomnieć o najważniejszym (i nie jest to narzeczony – żarcik Niepoprawnej Panny Młodej – Mileny : ) ).

Uważam, że są 3 składowe, którymi należałoby kierować się przy wyborze każdego usługodawcy.
– cena
– gust
– „chemia”

I mimo, że wymieniona na początku, moim zdaniem cena jest najmniej ważna, ale dlaczego, o tym zaraz.

Rynek usług dał usługodawcom możliwość samodzielnego wyceniania swojej pracy.
Są więc 4 rodzaje usługodawców:
dobrzy i tani,
dobrzy i drodzy,
słabi i tani,
słabi i drodzy.

Każdy usługodawca z branży usług wycenia swoją usługę samodzielnie. A składowych ceny jest naprawdę kilka. Marka, owszem, ale też – kwestie działalności i podatkowe, amortyzacje sprzętów, koszty zakupu produktów, dojazdy, a przede wszystkim CZAS, który w XXI wieku jest najtrudniej wycenianym „towarem”.

Zarówno cena jak i jakość usługodawcy oceniana jest przez klienta przez pryzmat swoich doświadczeń i wcześniejszych upodobań. Zauważam jednak w procesach decyzyjnych pewną zmianę kierunku, w którym klient decydując się na wybór, cenę uznaje za najmniej ważną. Coraz ważniejsze są jakość i właśnie ta chemia.

Dla mnie osobiście ta chemia to to, jak się z daną osobą Tobie i Wam rozmawia. Bo to te osoby będą z wami i DLA WAS pracowały przy organizacji Waszego dnia. Ważne jest więc też zaufanie i spokój, że dany usługodawca zrobi wszystko, co w jego mocy, aby swoją usługę wykonać jak najlepiej.

Zdradzę Wam też tajemnicę: Nie da się pracować w tej branży, jeśli nie lubi się ludzi, jeśli nie lubi się ślubów, jeśli nie lubi się tego całego weselnego „szau”. No nie da.

Powiem na przykładzie fotografów: to oni są z Wami w dniu ślubu (więc ważny jest wasz komfort), potem na plenerze, a na końcu przy kawie lub herbacie otrzymacie od nich film i zdjęcia. Spędzicie więc z nimi masę czasu. Dodatkowo przez jakiś czas po ślubie będziecie na ten film i zdjęcia czekać, warto mieć wtedy spokojną głowę.
Owszem, można wziąć kogoś, kto „robił zdjęcia cioci Zeni 20 lat temu”, ale…po co? 😉
W przypadku każdej innej usługi (wybór sukienki, florystki, ciast…) najważniejsza jest obsługa klienta przy kupowaniu tejże usługi. Ktoś może mieć w salonie najpiękniejsze sukienki, ale zrazi Was do siebie swoim podejściem. Ktoś może robić najpiękniejsze kompozycje kwiatowe, ale nie odpisze na maila w przeciągu tygodnia i … traci klienta.

Jakość – tu dla każdego znaczy coś innego. Tutaj poruszę tylko przykład fotografów, ponieważ tylko o tej branży czuję się na siłach wypowiadać.

Nie wnikam w gusta, chociaż zalecam Wam się rozejrzeć i nie sugerować się „super hiper okazją – 1900 zdjęć!!! 3 fotoalbumy!!! 20 obrazów na płótnie!! A to wszystko w super hiper cenie 1099 zł!” – na tym z reguły dwa razy się traci. Więcej za mniej? Nie idźcie tą drogą. Warto spojrzeć na najlepszych w Polsce  i pomyśleć, czy ten styl Tobie/Wam odpowiada i szukać kogoś odpowiedniego. Bo już dawno przestały podobać się zdjęcia „przy kolumience w studio”. Są trendy fotograficzne, które przeminęły.

Cena – jak już pisałam, to jest sprawa trzeciorzędna. Warto pomyśleć nad budżetem wesela – jeżeli jest to, załóżmy, 30 tys. zł, to 3 tysiące za fotografa to w sumie 10 % budżetu. Dla niektórych dużo, dla niektórych mało. A ile to dla Was dużo, a ile mało? 🙂 nie ma sum zawrotnych.

Osobiście staram się w moich sesjach plenerowych pokazywać 3 uczucia – miłość, czułość i poczucie bezpieczeństwa, bo dla mnie o taki ładunek emocji chodzi między dwoma osobami.

Oczywiście ważne jest też to, CO dostaniecie od danego usługodawcy. Ważna jest zasobność oferty – tę powinniście poznać pisząc do wybranych osób maile. Macie wiele możliwości na rynku i na pewno ktoś trafi w wasze gusta lub delikatnie zmodyfikuje ofertę (warto o to pytać).

Teraz już tylko uwaga odnośnie wyboru fotografa. 🙂 Warto pomyśleć przyszłościowo. Wchodzicie w nowy etap życia, ale … wódkę wypiją, buty zedrą na parkiecie, zjedzą rosół i … zaczniecie życie małżeńskie. Z obrączką na palcu i … wspomnieniami. To, jakiej jakości wybierzecie fotografa będzie Wam towarzyszyło przez całe życie. I za kilkadziesiąt lat pokażecie te zdjęcia i film wnukom. 🙂

  • Też uwielbiam posty tego typu na grupach ślubnych 😉 Zgadzam się z Tobą – jakość i chemia są dużo ważniejsze niż cena. Wiadomo, trzeba porównać różne oferty i jeśli dwie równie się nam podobają, to czemu by nie wybrać tej tańszej. Niestety, przeważnie jest tak, że przyszli małżonkowie najpierw pytają o cenę, a skład oferty nie ma dużego znaczenia. W moim zawodzie (konsultantka ślubna) chemia jest najważniejsza, bez dwóch zdań! Jeśli nie ma chemii między konsultantką, a para młodą, to taka współpraca mija się z celem – nie będzie ani przyjemna, ani owocna.

  • Fajnie napisane. żeby tylko patrzyli na jakość i styl fotografa. Pozdrawiam.

  • Hej! Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że chemia między parą młodą a usługodawcą jest jedną z najważniejszych spraw. Swój ślub organizowałam dwa lata temu- po tym czasie wiem, że wiele rzeczy można było zrobić bez zbędnego „spinania się”. Warto również zauważyć, że dużo fotografów weselnych boi się wyjść poza swoją bezpieczną granicę i nie chcę np. eksperymentować, tym bardziej nie chce przeprowadzić np. sesji według indywidualnych potrzeb młodych. Czasami traktują młodych jako kolejną sałatę do spakowania na taśmie w manufakturze ich usług :).

  • Dobrze napisane! Pozdrawiamy 🙂

    http://blog.mrplannerpl