Igę i Marka na pewno pamiętacie z publikacji ich pleneru (nie da się zapomnieć!), a kto pleneru nie widział zapraszam -> TUTAJ 🙂

Co ich wyróżniało? Szybkie wejście do kościoła w rytmie „Conquest od paradise”, przepiękna suknia Igi oraz fakt, iż panna młoda od którejś godziny biegała po weselu boso. Pełen luz, niesamowity klimat stworzony przez DJa sprawił, że wcale nie chciałam z tego wesela wychodzić. 🙂

Iga, Marek i dzień ich ślubu teraz – dla Was. 🙂