Lubię wracać do Krakowa. Tę miłość rozbudził we mnie mój mąż, nie dziwi mnie więc wcale fakt, że większość ślubów w roku fotografuję właśnie w Krakowie.

Po ślubie Agnieszki i Łukasza pomysłów na naszą sesję było kilka, ale finalnie wygrała opcja najbardziej wyjątkowa – plener w miejscu ich wesela. No bo czemu nie, skoro do tego miejsca dostęp ma tak niewiele osób i organizuje się tam tak niewiele wesel w ciągu roku? Odpowiedź nasuwa się sama.

Dwór Konopków mimo, że pusty, nie tętniący muzyką i gwarem rozmów, nadal przenosi w czasy Pana Tadeusza i przywołuje obrazy minionego wesela. Tym razem jednak towarzyszył nam tylko świergot ptaków i delikatna obawa o pogodę.

Ale – jak to z nimi – znowu wyszło pięknie, naturalnie i bezbłędnie.

Smooth Production – kolejne podziękowania za dawkę inspiracji i wymianę pomysłów!

I na koniec cudowne portrety rodzinne.