Warsztaty fotograficzne, których miało nie być

Znacie to powiedzenie, że gdy się wali, to wszystko naraz? Właśnie tak było, gdy postanowiłam wybrać się na warsztaty NoWedding pod koniec kwietnia. Nagle się okazało, że w naszej rodzinnej firmie, tworzącej (nieskromnie przyznam) wyjątkowe albumy na wasze zdjęcia – Crystal Albums, pojawiło się tyle pracy, że nie wiadomo było, w co ręce włożyć. W Crystal Academy (czyli w klubie edukacyjnym dla fotografów, który prowadzimy) też się paliło, a – jakby tego było mało – nasz Dziedzic akurat się rozchorował.

Możecie sobie wyobrazić, że nie są to wymarzone warunki dla mamy, żeby po raz pierwszy wyjeżdżać bez dziecka. Nawet, jeżeli to wyjazd na warsztaty fotograficzne, które są spełnieniem marzeń niejednego fotografa, a tej konkretnej fotografki to już na pewno!

Te warsztaty musiały być jednak mi pisane, bo w końcu udało się wszystkie pożary ugasić i w pewien piękny piątkowy poranek wsiadłam do samochodu, obładowana aparatami, strojami do sesji
zdjęciowych i albumami z Crystal Albums, których na warsztatach ślubnych nie może przecież zabraknąć!

Gdy po sześciu godzinach dojechałam na miejsce do Mayovki, niemal natychmiast przyszło mi przywdziać swoją zbroję (to znaczy aparat wzięłam do ręki, ale chciałam wprowadzić nieco dramatyzmu) i przed moim obiektywem stanęła niesamowita para – Agata i Arek.

Sesja ślubna Agata i Arek
para młoda
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek

Magiczne zdjęcia w niemagicznym miejscu

O samym miejscu, w którym odbywały się te warsztaty dla branży ślubnej opowiem wam następnym razem. Tym razem skupmy się na tym, że w końcu spełniłam swoje wielkie fotograficzne marzenie, którym było zrobienie zdjęć dziewczynie w kapeluszu wśród kwitnących drzew. Co ciekawe, miejsce, które wybrałam, nie było żadnym instagramowym kadrem, na widok którego natychmiast łapiemy za aparat, by uchwycić go na zdjęciu. Ot, niepozorne drzewka gdzieś przy drodze a jednak… wydarzyła się magia!

Są miejsca, które zapierają dech w piersiach i nie trzeba mieć wielkich zdolności fotograficznych, żeby zrobić im zachwycające zdjęcia. Jednak miejsce nie jest tak naprawdę najważniejszym aspektem dobrej fotografii.

Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek

Najważniejsze są pomysł, wykonanie i współpraca

W tym przypadku pomysł na sesję zdjęciową był w mojej głowie od zawsze. Po nocach śnił mi się kapelusz wśród kwitnących drzew! Wiedziałam też, jak chcę to zdjęcie wykonać – zakochani, wpleceni w swoje ramiona i gałęzie drzew. Biel kwiatów wspaniale komponowała się z brązem kapelusza i ciepłymi tonami krajobrazu. No i współpraca – czy bylibyście w stanie powiedzieć, że Agata i Arek pierwszy raz stoją razem przed obiektywem fotografa? Byli tak naturalni, że zdjęcia robiły się niemal same, a ja nie chciałam wypuścić ich ze swoich fotograficznych macek! Zapozowali więc również na leśnej ścieżce, nad rzeką a nawet w stodole.

Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek
Sesja ślubna Agata i Arek

Sesja fotograficzna jak z marzeń

Mam nadzieję, że im ta współpraca podobała się tak bardzo, jak mi (tak ich wymęczyłam, że na wszelki wypadek postanowiłam nie dopytywać!). A co wy o niej myślicie? Może wam też marzy się podobna sesja zdjęciowa? Koniecznie się odezwijcie, a chętnie wykorzystam was do spełnienia swoich kolejnych fotograficznych marzeń!