Tegoroczne publikacje zaczniemy energetycznym plenerem Agaty i Adama. Trudno jest choćby podjąć próbę opisania tego, co razem stworzyliśmy.

Od początku nasza współpraca układała się przefantastycznie, na co wpływ miało także to, że z Agatą znamy się od … jakiś 15 lat. Zaczęło się od karate. Ja – gimnazjalistka, Agata – ledwo zaczęła szkołę podstawową. Patrząc więc na nią w dniu jej ślubu nadal widziałam tę małą dziewczynkę 😀

Na publikację zdjęć z dnia ślubu jeszcze trzeba poczekać parę dni, ale już teraz chcę pokazać Wam nasz plener. Było tam wszystko – śmiech, radość, miłość, znowu dawka śmiechu… i tak od nowa parę razy. Wyjątkowo też ten plener miał trochę inną dla mnie formułę – więcej miejsc, a mniej czasu w każdym z nich po to, żebyśmy mogli wzajemnie spróbować nowych rzeczy.

Klasyczne kadry z mojego ulubionego lasu koło Zawiercia i Pustyni Błędowskiej nie ustępują wcale miejsca nowym kadrom z mieszkania w Krakowie! Światełka i sesja łóżkowa to dla mnie zupełnie nowy teren, w którym uważam wszyscy odnaleźliśmy się znakomicie.

Największym jednak hitem w moim sercu pozostaje jednak Muzeum Farmacji w Krakowie, do którego „wdarliśmy się” przebojem i z miejsca dogadaliśmy się z osobami tam pracującymi – nie mogliśmy marzyć o bardziej serdecznym przyjęciu – dziękujemy! Nie bez powodu na instagramie farmaceutka Agata znana jest pod nickiem panna.apteczkowa.

A Wy, co sądzicie o tej sesji? Dajcie koniecznie znać!

Przypomnę jeszcze, że nadal trwają rezerwacje terminów na 2019 rok. Wykonuję również osobno sesje plenerowe, gdyby ktoś już po ślubie żałował, że takiej sesji nie miał 😉

I na koniec trochę mniej poważnie 😉 tych wrażliwych proszę o zamknięcie oczu 😛